English French German Italian Norwegian Polish

Uzależnieni od wspólnego muzykowania

Lut 05, 2016 Hit: 1546
Uzależnieni od wspólnego muzykowania

Zaczęli wspólną przygodę dwa lata temu. Dziś mają za sobą kilkanaście występów m.in. w Jasieniu, Łupawie, Czarnej Dąbrówce. Bartek, Paweł, Michał i Kasia pokazali, że klawiatura akordeonu może być dla młodego człowieka ciekawsza niż ta od komputera. Drogę do radości z grania pokazał im nauczyciel Jan Mizgier.

26 STYCZNIA,

ROKITY, GODZ 17.00

Już z daleka słychać dobiegające z sali wiejskiej przy Zespole Szkół w Rokitach odgłosy wesołej zabawy. Muzyka akordeonowa, śpiewy i śmiech niosą się po okolicy. W sali pachnie kawą, stoły uginają się od ciast. Kolorowo poubierane przedszkolaki tańczą i śpiewają dla swoich babć i dziadków, a przygrywa im czworo młodych akordeonistów. Muzyka podrywa do pląsów również seniorów. To nie pierwszy raz Młodzieżowy Zespół Akordeonistów z Rokit zaproszono do grania podczas lokalnej uroczystości. Zapłatą za występ są aplauz publiczności, satysfakcja i radość ze wspólnego muzykowania. I to, że ich pomysły na interpretację tradycyjnych utworów podobają się słuchaczom. W repertuarze posiadają ponad 50 melodii - kaszubskich, znanych przebojów, muzyki tanecznej, estradowej, nawet weselnej. Mają własne pomysły, np. przerobienie walca na tango, ale we wszystkim polegają na doświadczeniu i wiedzy swego nauczyciela - Jana Mizgiera, bez którego nie byłoby zespołu.

 

PIERWSZE KROKI

Wszystko zaczęło się w szkole podstawowej w Rokitach, na zajęciach kaszubskiego zespołu pieśni i tańca. Prowadzącej go nauczycielce języka kaszubskiego, Bożenie Labudzie, zamarzył się akompaniament podczas występów. Przedstawiła tę myśl trzem chłopcom z grupy tanecznej: Pawłowi, Michałowi i Bartkowi. Znała ich zdolności muzyczne, gdyż wcześniej uczyła ich gry na flażolecie, czyli długim flecie. Wiedziała też, że Bartek od 3 lat gra na organach, a i Michał nieźle sobie radzi na tym instrumencie. Chłopców nie trzeba było długo namawiać, rodzice też wyrazili zgodę. Pozostało znaleźć nauczyciela. Początkowo miał to być choreograf dojeżdżający z Bydgoszczy, ale ostatecznie poproszono instruktora muzyki z ośrodka kultury w Czarnej Dąbrówce, Jana Mizgiera. Młodzież znalazła z nim wspólny język. W 4 klasie podstawówki razem z Michałem uczyliśmy się gry na flażolecie. Tańczyliśmy też razem w zespole. Kiedyś nasz choreograf zostawił na chwilę swój akordeon. Z ciekawości wziąłem go i spróbowałem wydobyć jakieś dźwięki. I spodobało mi się, więc gdy pani Bożena zaproponowała, byśmy się uczyli grać, od razu powiedziałem, że spróbuję - mówi Paweł Lindstedt z Bochowa. - Rodzice zawsze mówili, że mam słuch muzyczny i powinienem uczyć się gry na jakimś instrumencie. Na początku był flet. Akordeon pierwszy raz trzymałem w ręku 2 lata temu, na pierwszej lekcji z panem Janem. Zaraz potem rodzice kupili mi instrument. Najpierw stary, trochę fałszujący, ale gdy zobaczyli, że już z grania nie zrezygnuję, dostałem nowy, porządny. Mam go do dziś - opowiada Michał Jędrzejczyk z Gliśnicy. Ja już wcześniej u pana Jana uczyłem się gry na keyboardzie. Nie miałem oporów, by przerzucić się na akordeon, bo lubię muzykę. Chciałbym, tak jak nasz nauczy ciel, nauczyć się grać na wszystkim - dodaje Bartek Wolski z Rokicin.

Początki nie były łatwe. Sama gra na akordeonie nie należy do prostych. Najtrudniej opanować oddzielne prowadzenie obu rąk, z jednoczesnym rozciąganiem instrumentu. No i musieli się nauczyć czytania nut. Początkowo J. Mizgier uczył każdego z nich osobno na kaszubskich utworach. Jak było trzeba, dojeżdżał do każdego do domu. Uczyli się też w magazynku ze strojami, gdzie miejsca starczało zaledwie dla nauczyciela i jednego ucznia. Niebawem jednak dostali do dyspozycji klasę. Tam, dzięki uprzejmości dyrektor Marioli Klasy i B. Labudy, do dziś odbywają się próby zespołu, mimo że tylko Bartek jest uczniem tej szkoły. Pozostali kontynuują naukę w szkołach średnich w Lęborku. Dwa lata temu zaczęli ćwiczyć razem, zgrali się i ruszyli jak burza. Tak, jak zakładała B. Labuda, chłopcy szybko zaczęli grać utwory kaszubskie podczas popisów kaszubskiego zespołu. To podniosło atrakcyjność występów.

 

DZIEWCZYNA W ZESPOLE

Kasia o powstaniu grupy dowiedziała się od Michała. Przyszła na próbę i zapytała, czy ją przyjmą, mimo że chodzi do innej szkoły i mieszka daleko, bo aż w Kozinie, i że potrafi grać tylko na gitarze. Obiecała nauczyć się na akordeonie, bo właściwie całe życie o tym marzyła. Postawili tylko jeden warunek. Musiała się wkupić... czekoladą. Uparta dziewczyna szybko nadgoniła zaległości. Wychowałam się w domu pełnym muzyki. Tata często grał na akordeonie i na gitarze. To on nauczył mnie gitarowych chwytów. Niestety grałam tylko ze słuchu. Aby się nauczyć nut, podkradałam je i próbowałam sama pojąć, o co w nich chodzi. Ale naprawdę nauczyłam się ich dopiero, gdy pan Jan przyjechał do mnie do domu i podczas jednej indywidualnej lekcji wszystko wyjaśnił. Okazało się, że nie taki diabeł straszny! Najpierw zaczęłam próbować na akordeonie Michała, potem pożyczyłam na krótko ze szkoły w Czarnej Dąbrówce, a po 2 miesiącach kupiłam własny. To była szybka inwestycja - mówi Kasia Tokarska. Od tego czasu grali już we czwórkę. J. Mizgier, dyskretnie dyrygując, akompaniował im na keyboardzie.

 

CIĄGLE IM MAŁO

Upór i ćwiczenia zaprocentowały. Akordeoniści grali coraz lepiej. Zaczęły się występy, repertuar się rozszerzał. Nie zrezygnowali nawet gdy zaczęli naukę w szkołach średnich w Lęborku. Rozpoczęli własne poszukiwania, pomysł gonił pomysł. Ściągali nuty z Internetu, kserowali i gdy spotykali się na próbach z panem Janem, wszystko mieli przygotowane. Czekali tylko na fachową instrukcję, jak dany temat razem zagrać. Chętnie korzystali też z bogatych zasobów nauczyciela. Grali już nie tylko ludowe melodie podczas występów kaszubskiego zespołu. Zaczęli wy-stępować na festynach, urozmaicali uroczystości. Podczas Dnia Jedności Kaszubów w Sulęczynie w 2014 r. Bartek był jednym z 314 akordeonistów bijących rekord Polski w jednoczesnym graniu na tym instrumencie. W następnym roku z Pawłem we dwóch pojechali do Sierakowic bić kolejny rekord, wraz z 346 innymi akordeonistami. Ostatnio, w kościele w Rokitach, przez 40 minut, grali kolędy przed mszą, a potem, zamiast kazania, jeszcze 20 minut. Bez rękawiczek przy 15-stopniowym mrozie! Trochę tylko przeszkadzały im zmarznięte palce. - To wspaniała młodzież. Dobrze się z nimi pracuje. Oni naprawdę chcą grać. Podchodzą do muzyki z pasją. Sami dopominają się o dodatkowe próby. Dzwonią i umawiamy się, nawet w niedziele po sumie. Nie potrafię im odmówić. A jak na występ trzeba pojechać gdzieś dalej, chętnie zawożę wszystkich tam i z powrotem własnym samochodem. Wiadomo, że tu, ze wsi, wszędzie daleko, a trudno na każdy wyjazd angażować rodziców - mówi J. Mizgier.

 

ŻYCIE NUTAMI PISANE

Pan Jan jest już na emeryturze. Muzykę kochał od wczesnego dzieciństwa. Do dziś pamięta moment, który zaważył na jego życiu. - Do szkoły podstawowej chodziłem w Gdyni. I tam, podczas jakiejś akademii, wystąpiła Orkiestra Marynarki Wojennej. Jeden z marynarzy zagrał solo na trąbce. Tak mnie to zafascynowało, że nie dałem spokoju rodzicom, póki nie zapisali mnie na lekcje. Potem już samo poszło. Opanowałem trąbkę, zacząłem grać na skrzypcach, potem na gitarze, pianinie. I tak po kolei przerobiłem wszystkie instrumenty. To był niesamowity czas - opowiada. W Bytowie przy ul. Sikorskiego w latach 60. działało liceum pedagogiczne. J. Mizgier ukończył je w 1967 r. Potem zaczął pracę w oświacie i równocześnie robił 5-letni stacjonarno-zaoczny kurs doskonalenia zawodowego z wychowania muzycznego. Dzięki niemu poznał kilka miast: Koszalin, Bydgoszcz, Słupsk. Egzamin z gry na akordeonie zdawał razem z egzaminem na skrzypce w Toruniu. - Zagrałem etiudę na skrzypcach i zaraz potem miałem to samo zagrać na akordeonie. Nie bardzo umiałem jeszcze sobie poradzić z basami. Byłem pewny, że nie zdam, więc za nim profesor zdążył coś powiedzieć, przyznałem, że powinienem jeszcze nad lewą ręką popracować i poprosiłem o dodatkowe zajęcia. Wtedy profesor, który mnie egzaminował, zapytał: Wie pan, co to jest koło kwintowe? Wiem. To się pan sam nauczy. Dziękuję, zdał pan! To był najpiękniejszy z moich egzaminów - wspomina J. Mizgier.

W latach 70. i 80. był instruktorem muzycznym w Zespole Pieśni i Tańca „Jasień”. Pracował w ośrodku kultury w Czarnej Dąbrówce, uczył w szkole, założył kilka zespołów muzycznych, sam grał w kilku kapelach, w tym na trąbce w grupie jazzowej, prowadził klub seniora i zajęcia tańca nowoczesnego. Był człowiekiem orkiestrą na weselach. W tamtym czasie miał niespożytą energię i tysiące pomysłów. Z kilkudziesięciu jego uczniów wielu albo założyło własne zespoły muzyczne, albo gra u kogoś w kapeli. Szczególnie zapamiętał jednego. - To był dorosły mężczyzna, z Lęborka, kierowca z zawodu. Skądś zdobył mój numer, zadzwonił, że koniecznie chce się nauczyć gry na gitarze. Był niesamowicie uparty. Zaczynał praktycznie od zera, nawet nie wiedział do czego służą nuty! A po półtora roku już tak grał, że założył własny zespół! Potrafił w środku nocy do mnie zadzwonić: Panie Janie, siedzę przy gitarze i potrzebuję akord G-mol siedem. Wyrwany ze snu, sam nie wiem jak, ale mu wytłumaczyłem, jak ma ułożyć palce. Zupełnie stracił poczucie czasu w tym graniu. A jak już opanował gitarę, to zgłosił się do mnie znowu, aby nauczyć się trąbki - mówi.

W 1985 r. wraz z żoną Henryką założyli dziecięcy Zespół Pieśni i Tańca „Rokity”. Zjeździli z nim całą Polskę. - Pokazywaliśmy się na różnych spotkaniach zespołów folklorystycznych, festiwalach. Na Wojewódzkim Przeglądzie Dorobku Artystycznego Dzieci i Młodzieży w Słupsku 2.06.1990 r. dostaliśmy nawet główną nagrodę, Grand Prix. Mieliśmy nagrania w TV, wielokrotnie zajmowaliśmy I miejsca, dostawaliśmy wyróżnienia, dyplomy. To był duży zespół - 54 osoby, w tym 16 tańczących, chór i 12-osobowa kapela z prawdziwego zdarzenia. Mieliśmy w niej trębacza, skrzypka, klarnecistę, oczywiście akordeony, dzieci grające na typowych kaszubskich instrumentach. Niestety, gdy w 1997 r. poszedłem na emeryturę, nie było komu go prowadzić dalej i zespół rozwiązano - wspomina ze smutkiem.

Po przejściu na emeryturę by-najmniej nie oddał się bezczynności. Nadal działa, uczy, chociaż już nie tak intensywnie. W tej chwili prowadzi ognisko muzyczne przy GCKiB w Czarnej Dąbrówce. Czasem występuje. Daje prywatne lekcje i zajmuje się zespołem akordeonistów z Rokit. - W chwilach zmęczenia mówię żonie, że chyba już tego starczy, że pora odpocząć. Za każdym razem odpowiada tak samo: A co ty byś, Janie, w domu robił? Przecież ty nie umiesz żyć bez tej swojej muzyki i bez swoich uczniów - mówi z uśmiechem.  

M.G.

Artykuł z Tygodnika „Kurier Bytowski” nr. 5 (1194) z dnia 4.02.2016

Zespół Kaszubski Rokity 1995

Czytany 1546 razy
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Komentarze  

+1 #1 Renata 2016-02-07 16:41
Bardzo mocno trzymam kciuki za dalsze sukcesy utalentowanych podopiecznych Pana Jana, a zwłaszcza za upartą i zdolną Kasię. Pozdrawiam serdecznie
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

POLECAMY

Losowe Zdjęcia

Koło Gospodyń

Facebok

Parafia

Polecane Video

OSP Rokity

Kolizja drogowa na
12 października 2021 roku około godziny 12.30 nasza jednostka OSP została zadysponowana do wypadku ...
Wypadek drogowy w
8 października 2021 roku około godziny 21.15 nasza jednostka OSP Rokity została zadysponowana do ...
Ryby na drodze!
22 września 2021 r. o godzinie 15:02 nasza jednostka OSP Rokity została zadysponowana do ...
Wypadek autobusu na
W dniu 20 września 2021 roku o godzinie 7:30. Nasza jednostka OSP Rokity została zadysponowana do ...
Akcja Zaszczep się z OSP
Udało się !! Dwa dni mobilnych punktów szczepień z OSP i 50 osób zaszczepionych. Trzy tyś zł dla ...

Nasze Imprezy

Statystyki

DzisiajDzisiaj36
WczorajWczoraj1763
W tym tygodniuW tym tygodniu1799
W tym miesiącuW tym miesiącu41275
OgółemOgółem1935987

Ten serwis internetowy korzysta z plików "cookies" (tzw. "ciasteczek") i podobnych technologii. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki. Brak zmiany ustawień oznacza zgodę na zapisywanie plików cookies na Twoim dysku To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive plugin by www.channeldigital.co.uk